|
SPOTKANIE Z
BENEDYKTEM XVI
Po
długiej podróży dotarliśmy na Krakowskie Błonia, gdzie znajdowało
się już wiele tysięcy ludzi. Rozlokowaliśmy się w sektorze i
czekaliśmy na przyjazd Ojca Świętego.
Nadeszła
godz. 18 i niecierpliwe oczekiwanie dobiegło końca. Jest…
Przyjechał…Niektórzy z nas widzieli Go przez sekundę, gdy
przejeżdżał obok. To tylko sekunda, ale jakże ważna i radosna,
niezapomniana sekunda, gdy zobaczyliśmy Jego uśmiechniętą twarz.J
Teraz jest
już z nami. Krzyczymy: „ BENEDETTO DIO TENERETTO! –
Benedykcie Bóg Cię wybrał!” W sercach mamy trochę niepewności,
nieufności i żywą pamięć o Janie Pawle II. Słuchamy Piotra naszych
czasów. Mówi o budowaniu domu na skale – na Chrystusie, Kościele,
Papieżu, mówi o radykalizmie i wierności Chrystusowi. Nawiązuje do
Jana Pawła II, ciepło Go wspomina. Już mamy do Niego zaufanie,
chcemy Go słuchać, wierzymy Mu i krzyczymy: „Kochamy Ciebie!”
Spoglądamy na niebo, a tu pojawia się piękna tęcza – znak Bożej
obecności. Na ołtarzu widnieje wizerunek Jezusa Miłosiernego,
spoglądającego na nas.
Teraz
wszyscy zapalają świece – „Ogień miłosierdzia”. Towarzyszy nam
śpiew:
„ Nie lękajcie się, Bóg
jest Miłością.
Nie lękajcie się, trwajcie
mocni w wierze.”
I tak
trwamy przez całą noc aż do Mszy św. o godz. 10, podczas której
znów usłyszymy Jego słowa. Do godz. 2 towarzyszą nam śpiewy
znanych zespołów młodzieżowych.
Nocą
spadło na nas trochę deszczu, ale „ wytrwaliśmy mocni” do rana. Na
przyjazd Ojca Św. wróciła piękna pogoda. Papież mówił o
dzisiejszym święcie – Wniebowstąpieniu Pańskim – o tym, abyśmy
patrzyli w niebo i jednocześnie twardo stąpali po ziemi. Wspominał
swojego poprzednika, ukochane przez Niego miejsca, które dane Mu
było nawiedzić, był radosny i prosił nas o modlitwę. Zostało to
bardzo entuzjastycznie przyjęte.
Napełnieni
nowymi siłami duchowymi, zmęczeni, ale szczęśliwi wróciliśmy do
domu, aby „ nie lękać się” i „ trwać mocni w wierze”.
Magda z KSM
Moje
odczucia ze spotkania Ojca Świętgo Benedykta XVI są zbliżone do
tych opisanych przez Magdę i Mańka. Ojciec Święty, był wspaniały
tak jak i młodzież zgromadzona na krakowskich Błoniach. Tym
bardziej żałuję, że organizacja była tak kiepska. Przez cały czas
pobytu w Krakowie na spotkaniu Benedykta XVI z młodzieżą nie
opuszczało mnie przeświadczenie, że organizatorów przerosła cała
ta impreza, a szkoda. bo przecież chyba najważniejszy jest
człowiek. Kiedy wchodziliśmy na Błonia nikt nie sprawdzał
wejściówek dlatego specjalnie nie zdziwiliśmy się, że nie
wpuszczono nas do naszego sektora mogliśmy przecież równie dobrze
witać Ojca Świętego w dalszych sektorach. Szkoda tylko, że po mszy
chciano nas bardzo niegrzecznie wyprosić z sektora, który
zajęliśmy, w którym się modliliśmy i w którym zamierzaliśmy
spędzić noc. Szczególnie niemiło wspominam harcerzy, którzy byli
wyjątkowo nieuprzejmi. Przez ponad dziesięć lat byłam harcerką i
tym bardziej ubolewam nad tym faktem. Proste - mieliśmy wynieść
się do sektora do którego wcześniej nas nie wpuszczono, mało tego
który był przez cały czas wypełniony spontanicznie bawiącymi się
ludźmi bo przecież trwał koncert . Finał całej sprawy był taki, że
większość z naszej grupy uczestniczyło w niedzielnej mszy św. z
Benedyktem XVI w sektorach C czyli tych najbliżej ołtarza. No cóż
pewnie ktoś kto miał wejściówkę do tego sektora nie został
wpuszczony. Ale było jeszcze coś, co bardzo przeszkadzało w
spotkaniu i w oczekiwaniu na Benedykta, a mianowicie wylewający
się z nas wszystkich mocz – wybijający nam oczy. Już w nocy
organizator zaczął dowozić TOY TOYe, czyli i oni zauważyli
młodzież siusiającą gdzie się da i na godzinne kolejki do „kibelków”.
Mało tego musiano posadzić harcerzy na dachach, żeby nie
poprzewracały się pod naporem biednych cierpiących ludzi, którzy
nie mogli skupić się na modlitwie bo mieli problem z załatwieniem
jakże naturalnej potrzeby. No i nasza Policja. Po raz kolejny
udowodniła do czego się tak naprawdę nadaje. To przecież oni tak
mężnie pilnowali taśmy broniącej dostępu do toalet na ulicy Fosha.
Reasumując mam nadzieję, że jeżeli dojdzie do kolejnej wizyty Ojca
Świętego w Polsce to ktoś inny zajmie się organizacją tej imprezy.
Gosia z AW |